Koniec wsparcia Windows 10: co dalej i co zrobić teraz
Wsparcie dla Windows 10 skończyło się 14 października 2025, czyli prawie dziesięć miesięcy temu. Dziś, 8 sierpnia 2026, zostały cztery drogi: darmowa aktualizacja do Windows 11, rejestracja w programie ESU z kontem Microsoft, jednorazowy zakup ESU przy koncie lokalnym, albo czysta instalacja na innym sprzęcie. Obie drogi z ESU kończą się 12 października 2027.
To ostatnie zdanie jest ważniejsze niż cała reszta tego tekstu. Rejestrując się dzisiaj, kupujesz nieco ponad czternaście miesięcy. Nie dwa lata, nie “do odwołania”. Microsoft pisze wprost, że aktualizacje ESU będą dostarczane tylko do 12 października 2027, niezależnie od daty rejestracji (polska strona o końcu wsparcia na microsoft.com, sprawdzona 8 sierpnia 2026). Kto zapisze się w czerwcu 2027, dostanie cztery miesiące i ani dnia więcej. Wybór, przed którym stoisz, nie brzmi więc “aktualizować czy nie”, tylko “teraz czy najpóźniej jesienią przyszłego roku”.
Koniec wsparcia Windows 10: co to oznacza dla komputera, który stoi na biurku
Nic nie psuje się w jeden dzień. Komputer nadal się włącza, drukarka nadal drukuje, arkusz nadal liczy. Zmieniło się co innego: przestały przychodzić poprawki. Microsoft nie dostarcza już dla Windows 10 aktualizacji jakości, poprawek zabezpieczeń ani wsparcia technicznego, a nowych funkcji tym bardziej.
Ta zmiana jest cicha i dlatego bywa lekceważona. Dziura znaleziona w listopadzie 2026 zostanie załatana w Windows 11 i nie zostanie załatana u ciebie, chyba że masz ESU. Sam antywirus tego nie nadrobi. Microsoft opisuje to obrazem zamka w drzwiach: zamek dalej działa, ale bez bieżących poprawek słabnie sama konstrukcja drzwi (ta sama strona Microsoftu, sprawdzona 8 sierpnia 2026). Porównanie jest trafne, z jednym zastrzeżeniem, do którego jeszcze wrócę: ryzyko nie rozkłada się równo na wszystkie komputery i nie każdy musi kupować cokolwiek.
Drugi skutek jest wolniejszy i mniej dramatyczny. Twórcy oprogramowania z czasem przestają testować swoje programy na systemie, który nie dostaje już poprawek. Nie ogłaszają tego hukiem, po prostu pewnego dnia instalator wymaga nowszej wersji, a sterownik do nowej drukarki nie ma już wariantu dla dziesiątki. To proces na kwartały, nie na dni, ale w perspektywie czternastu miesięcy warto go wliczyć.
Jest jeszcze warstwa biurowa, o której mało kto myśli, dopóki nie zacznie szukać. Aplikacje Microsoft 365 na Windows 10 nadal działają, a Microsoft zapowiedział dla nich aktualizacje zabezpieczeń przez trzy lata po końcu wsparcia systemu, czyli do 10 października 2028. To nie jest przedłużenie życia Windows 10, tylko osłona dla samego pakietu. Wersje kupowane raz na zawsze mają własne daty: Office 2021 i Office LTSC 2021 na Windows 11 są objęte wsparciem do października 2026, a na Windows 10 działają, lecz wsparcia już nie mają (wszystko z tej samej strony Microsoftu, 8 sierpnia 2026). Jeśli siedzisz na wieczystym Office, przy okazji przejrzyj, czym różni się Office 365 od Office 2021 Professional Plus, bo decyzja o systemie i decyzja o pakiecie biurowym zwykle zapadają w tym samym tygodniu.
Co dalej: cztery drogi i ich prawdziwa cena
Prawdziwa cena ESU nie jest kwotą. Jest nią konto.
Do rejestracji w konsumenckim ESU Microsoft wymaga konta Microsoft. Jeżeli logujesz się do komputera takim kontem, rejestracja nie kosztuje nic, dopóki pozostajesz zalogowany tym samym kontem. Jeżeli używasz konta lokalnego, przy rejestracji dostajesz dwie możliwości: zalogować się kontem Microsoft i mieć ESU bez dodatkowych kosztów, albo dokonać jednorazowego zakupu i zostać przy koncie lokalnym. Microsoft podaje przy tym zakupie kwotę 30 USD lub jej równowartość w walucie lokalnej plus należny podatek. Żadnej ceny w złotych ani w euro na tej stronie nie ma, więc jej tu nie zobaczysz; jeśli spotkasz gdzieś konkretną kwotę w złotych, to jest czyjeś przeliczenie, nie stawka Microsoftu.
| Droga | Co kosztuje | Co za to oddajesz | Dokąd sięga |
|---|---|---|---|
| Bezpłatna aktualizacja do Windows 11 w tej samej edycji | 0 zł | komputer musi spełniać wymagania: procesor z listy, TPM 2.0, UEFI ze Secure Boot | system objęty wsparciem, bez daty z tej strony |
| ESU z kontem Microsoft | bez dodatkowych kosztów | konto lokalne na co dzień; musisz pozostawać zalogowany tym samym kontem | 12 października 2027 |
| ESU z jednorazowym zakupem | 30 USD lub równowartość w walucie lokalnej plus należny podatek | konto Microsoft potrzebne w chwili rejestracji, ale nie musisz na nim zostawać | 12 października 2027 |
| Windows 11 na innym komputerze | koszt sprzętu i ewentualnie licencji | czas na przeniesienie danych, programów i przyzwyczajeń | system objęty wsparciem |
Zwróć uwagę na trzecią kolumnę, bo tam siedzi cała różnica. Dwie środkowe drogi kosztują tyle samo czasu i dają dokładnie tę samą ochronę do tego samego dnia. Różni je tylko to, czy codziennie logujesz się kontem Microsoft, czy nie. Nam jest wszystko jedno, jakiego konta używasz; my sprzedajemy licencje, a nie konta, więc mogę to napisać wprost.
Windows 10 ESU bez konta Microsoft: czy w ogóle się da?
Nie do końca, i to jest odpowiedź, po którą przychodzi większość pytających. Płatna droga nie usuwa konta Microsoft z równania, tylko przesuwa je na jedną chwilę. Na tej samej stronie Microsoft pisze, że niezależnie od wybranej opcji licencja ESU zostanie skojarzona z kontem Microsoft użytym do rejestracji. Kupujesz więc prawo do tego, żeby na co dzień pracować na koncie lokalnym, a nie prawo do pozostania anonimowym.
Różnica w praktyce wygląda tak. Przy darmowej ścieżce musisz nadal logować się do Windows tym samym kontem Microsoft. Jeśli przestaniesz, aktualizacje ESU zostaną dla tego urządzenia wycofane po pewnym czasie, maksymalnie po 60 dniach, i trzeba będzie zarejestrować się jeszcze raz. To jest cichy koszt wariantu bez opłaty: laptop w szafie, który włączasz raz na kwartał i logujesz się do niego kontem lokalnym, wypadnie z programu, a ty się o tym nie dowiesz, bo nic nie wyskoczy na ekranie.
Jest za to szczegół, który działa na twoją korzyść i rzadko trafia do nagłówków: jedną licencję ESU można wykorzystać na maksymalnie 10 urządzeniach. W domu z trzema starszymi laptopami zmienia to arytmetykę całkowicie. Jeden zakup, jedno konto, trzy komputery objęte ochroną do 12 października 2027.
Do kiedy działa ESU, co zrobić, żeby je włączyć, i czy w Europie jest inaczej?
Rejestracja idzie przez wbudowane narzędzie w Ustawieniach i wymaga Windows 10 w wersji 22H2. Nie ma osobnego instalatora do pobrania ani pudełkowego klucza do wpisania. Jeśli ktoś sprzedaje ci “klucz ESU” na aukcji, to nie jest droga opisana przez Microsoft, i nie mam pojęcia, co dokładnie kupujesz. Zapisać się można w dowolnym momencie aż do zakończenia programu 12 października 2027, przy czym do dnia rejestracji komputer zostaje bez poprawek, więc odkładanie tego nic nie daje. Jeśli urządzenie jest już zarejestrowane, ochrona obowiązuje do tej daty automatycznie i nie musisz robić nic więcej.
Wariant z “Europą”, który podpowiada wyszukiwarka, bierze się stąd, że Microsoft opisał zasady dla konsumentów w Europejskim Obszarze Gospodarczym osobno, a Polska do EOG należy. Obie ścieżki z tabeli powyżej to właśnie te zasady i obie prowadzą do 12 października 2027. Nie ma tu żadnego ukrytego przedłużenia dla Europy, na które warto czekać.
Kupujesz używany komputer? Sprawdź to, zanim zapłacisz
W Polsce sprzęt z drugiej ręki to normalna droga, nie awaryjna. Poleasingowe ThinkPady, Latitude’y i EliteBooki chodzą po ogłoszeniach w przyzwoitym stanie i za rozsądne pieniądze, a naklejka z Windows 10 Pro na spodzie sama w sobie nie jest problemem. Problem zaczyna się wtedy, gdy kupujesz taką maszynę z myślą “przecież podniosę ją do jedenastki”, a ona się do tego nie kwalifikuje. Wtedy zostajesz z komputerem, który jest szybki, ładny i bez perspektyw.
Bo szybkość nie decyduje. Decyduje lista. Procesor musi znajdować się na liście zatwierdzonej przez Microsoft, a nie po prostu być wydajny. To bywa trudne do przyjęcia, kiedy porządna stacja robocza sprzed kilku lat odbija się od wymagań, a tani laptop ze sklepu przechodzi bez mrugnięcia. Uważam to za najbardziej niesympatyczną część całej tej sprawy i nie da się jej ładnie wytłumaczyć komuś, kto właśnie wydał pieniądze na dobry używany sprzęt.
| Wymaganie | Minimum | Gdzie to sprawdzisz w Windows 10 |
|---|---|---|
| Procesor | 64-bitowy, model z listy zatwierdzonej przez Microsoft | Ustawienia, System, Informacje; potem porównanie modelu z listą |
| Pamięć | 4 GB | ten sam ekran Informacje |
| Dysk | 64 GB | Ten komputer, właściwości dysku systemowego |
| Firmware | UEFI ze Secure Boot | msinfo32, pole “Tryb systemu BIOS” |
| Moduł zabezpieczeń | TPM 2.0 | tpm.msc, pole z wersją specyfikacji |
Jak sprawdzić TPM 2.0 i tryb UEFI w starszym komputerze?
- Wciśnij klawisz Windows razem z R i wpisz tpm.msc. Komunikat o braku zgodnego modułu to jeszcze nie wyrok: w wielu maszynach z tamtych lat moduł istnieje, tylko jest wyłączony w BIOS-ie i nazywa się PTT albo fTPM, zależnie od producenta procesora.
- Uruchom msinfo32 i spójrz na pole “Tryb systemu BIOS”. Ma tam być UEFI. Jeśli widzisz tryb starszego typu, dysk jest zwykle podzielony po staremu i przejście na UEFI to osobna robota, a nie jedno kliknięcie w Ustawieniach.
- Wpisz winver i sprawdź wersję systemu. Do rejestracji w ESU potrzebujesz Windows 10 w wersji 22H2, więc jeśli maszyna stała rok w piwnicy z wyłączonymi aktualizacjami, zacznij od doprowadzenia jej do 22H2.
- Odczytaj dokładny model procesora w Ustawieniach i porównaj go z listą Microsoftu. Nie z własnym wrażeniem, że “przecież śmiga”, tylko z listą.
Przy sprzęcie poleasingowym dochodzi rzecz, której nie widać na zdjęciach w ogłoszeniu. Konsumencki ESU nie obejmuje urządzeń zarządzanych przez organizację ani zarejestrowanych w programach licencjonowania dla przedsiębiorstw. Laptop wciąż podpięty pod domenę albo pod system zarządzania poprzedniego właściciela to nie jest komputer, który sobie po prostu zarejestrujesz. Poproś o system postawiony od zera, a kiedy słyszysz “jest jeszcze na koncie firmowym, ale działa”, odpuść bez żalu. To samo dotyczy hasła administratora BIOS-u: ustawione i nieznane sprzedającemu potrafi zablokować włączenie fTPM czy Secure Boot, czyli dokładnie to, czego potrzebujesz do aktualizacji.
Drobiazg na marginesie, który oszczędza nerwów przy oglądaniu ogłoszeń: na laptopach z tamtych lat zwykle nie ma już czytelnej naklejki z kluczem, bo od czasów Windows 8 klucz OEM siedzi w firmware płyty głównej. Brak naklejki nie znaczy więc, że system jest nielegalny, a jej obecność niczego nie gwarantuje. Patrz raczej na to, czy system jest aktywowany i czy sprzedający potrafi powiedzieć, skąd pochodzi.
Kiedy nie robić nic i niczego nie kupować
Namawianie wszystkich do zakupu byłoby nieuczciwe, więc spiszmy sytuacje, w których najlepszym ruchem jest brak ruchu.
- Komputer offline. Maszyna, która steruje ploterem, obsługuje starą kasę albo służy tylko do pisania i nigdy nie widzi internetu, ma zupełnie inny profil ryzyka. Trzymaj ją z dala od sieci i od przypadkowych pendrive’ów, a ESU niewiele tu zmieni.
- Logujesz się już kontem Microsoft. Wtedy rejestracja nic nie kosztuje i nie ma czego kupować. To kilka minut w Ustawieniach.
- Wymieniasz sprzęt jeszcze w tym roku. Płacenie za ESU po to, żeby przykryć cztery miesiące, jest wydatkiem bez treści.
- Komputer należy do firmy i jest w domenie. Konsumencki ESU go nie obejmuje; to sprawa dla osoby, która zarządza tymi urządzeniami, i dla zupełnie innego programu.
- Ktoś oferuje ci “klucz ESU” poza narzędziem w Ustawieniach. Rejestracja idzie przez system, nie przez aukcję.
I sytuacja odwrotna, w której zwlekanie jest najdroższą z opcji: komputer, na którym logujesz się do banku, prowadzisz jednoosobową działalność, trzymasz skany dokumentów klientów albo pocztę firmową. Tam nie chodzi o wirusa sprzed dekady, tylko o to, że przeglądarka i system pracują w jednym środowisku, a poprawki dostaje już tylko jedno z nich. Jeśli twój komputer jest jednocześnie twoim biurem, potraktuj tę datę poważniej niż resztę tego artykułu. Osobno warto wtedy przeczytać, jak wygląda legalne oprogramowanie dla firm od strony kosztów i odpowiedzialności, bo jednoosobowa działalność to wciąż firma.
Kiedy potrzebujesz licencji, a kiedy naprawdę nie
Jeśli komputer spełnia wymagania, aktualizacja z Windows 10 Home lub Pro do tej samej edycji Windows 11 jest bezpłatna i przechodzi się ją w Ustawieniach, w sekcji Prywatność i zabezpieczenia, przez Windows Update. Nie potrzebujesz wtedy od nas niczego i nie będę udawał, że jest inaczej. Zachowaj tylko edycję: z dziesiątki Home idziesz do jedenastki Home, z Pro do Pro.
Licencja wchodzi do gry w innym momencie. Kiedy stawiasz system od zera na maszynie bez własnego klucza, kiedy składasz komputer z części, albo kiedy sprzęt z ogłoszenia przyjechał bez ważnej licencji, a sprzedający zniknął. Wtedy zostaje jedno pytanie: która edycja. Home wystarcza w domu; Pro ma sens wtedy, gdy potrzebujesz BitLockera, pulpitu zdalnego albo przyłączenia do domeny, co Microsoft sam wymienia jako różnicę między tymi wersjami. Rozpisaliśmy to szerzej w tekście o tym, czym różni się Windows 11 Home od Pro, razem z przypadkami, w których dopłata do Pro jest po prostu zbędna.
Ceny podajemy w euro, a odwiedzającym z Polski sklep przelicza je na złote po kursie z dnia. Jeśli wolisz najpierw zobaczyć, jak przebiega sama aktywacja i w którym miejscu ludzie najczęściej się przewracają, opisaliśmy to krok po kroku: aktywacja Windows 11, kroki i typowe błędy. A jeśli zastanawiasz się, czy licencja z drugiego obiegu jest w porządku, to akurat nie jest kwestia opinii. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł w sprawie UsedSoft GmbH przeciwko Oracle International Corp., C-128/11, wyrokiem z 3 lipca 2012, że licencję wprowadzoną do obrotu w EOG za zgodą producenta można odsprzedać, także gdy program został pobrany, a pierwszy nabywca musi swój egzemplarz uczynić bezużytecznym. Szczegóły rozłożyliśmy na części w tekście o tym, czy używane oprogramowanie jest legalne.
Czego u nas nie znajdziesz i nie znajdziesz też w tym tekście: sposobów na ominięcie kontroli TPM i wciśnięcie Windows 11 na sprzęt, którego Microsoft nie obsługuje. Efektem takiej instalacji jest komputer w stanie zawieszenia, bez pewności co do aktualizacji, czyli dokładnie ten problem, od którego uciekasz.
Czternaście miesięcy mija szybciej, niż myślisz
Załóżmy, że wybierasz ESU i zostajesz na dziesiątce do końca. Masz wtedy jeden termin w kalendarzu: 12 października 2027. Są trzy rzeczy, które warto zrobić teraz, kiedy nic nie pali się na czerwono, bo za rok będą kosztować dużo więcej czasu.
Po pierwsze, zapisz sobie, którym kontem zarejestrowałeś ESU. Licencja jest z nim związana także wtedy, gdy zapłaciłeś właśnie po to, żeby na co dzień korzystać z konta lokalnego. Za rok nikt nie pamięta, czy to było stare konto z Hotmaila, czy nowe założone na tę okazję. Po drugie, zrób kopię zapasową i, co ważniejsze, spróbuj z niej cokolwiek odtworzyć. Kopia, której nikt nigdy nie odczytał, jest tylko nadzieją zapisaną na dysku. Po trzecie, ustaw przypomnienie na sierpień 2027, nie na październik. Wtedy będziesz wybierać spokojnie, a nie w tygodniu, w którym wybierają wszyscy naraz.
Na koniec przypadek, o którym myśli się dopiero wtedy, gdy już się wydarzy. Komputer z Windows 10 pada, płyta główna nie wstaje, a wszystkie pliki zostały na dysku. Jeśli dysk nie był szyfrowany, wyjmiesz go, włożysz do kieszeni USB i odczytasz na innej maszynie. Jeśli był, potrzebujesz klucza odzyskiwania, a ten w typowej konfiguracji leży na koncie Microsoft. Tu cała ta historia zatacza koło: konto, którego chcesz uniknąć przy rejestracji ESU, bywa jedynym miejscem, w którym zapisany jest klucz do twoich własnych plików. Sprawdź dziś, gdzie jest twój, wydrukuj go albo zapisz poza tym komputerem, i dopiero potem wracaj do decyzji o systemie.
Kupować oprogramowanie z głową?
Poznaj nasze oryginalne licencje z natychmiastową dostawą i wsparciem.